Danganronpa - Akademia Rozpaczy

Witamy w Akademii Rozpaczy, jedynej akademii, w której nauka to nie wszystko~
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 *Tutaj będzie jakiś fajny tekst* (W budowie)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ambrosij Lebiediew

avatar

Liczba postów : 1
Data dołączenia : 06/10/2013
Płeć : Male

PisanieTemat: *Tutaj będzie jakiś fajny tekst* (W budowie)   Pon Paź 07, 2013 5:48 pm


▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
• Ambrosij Lebiediew (ros. Амвросий Лебедев) •
• ur. 2 I 1996 - 17 wiosen •
• Super Licealny Maniak Czystości •
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Wygląd:
Charakter:
Historia: Życie tego chłopaka nie było w jakiś sposób ciekawe czy pociągające. Nie było też najnormalniejsze, ponieważ jednak jego charakter na to nie pozwalał. Co prawda, zdarzały się wzloty i upadki, jednakże on tego pierwszego nie zauważał. Żył zamknięty w swoich czterech ścianach, będąc świadomy, że świat pełen jest brudnego otoczenia jak i brudnych dusz. Ambrosij dorastał w Rosji, w kraju, jak wiemy, które ma nie najlepszą reputację. Ale zależy to jedynie od twojej pozycji w obecnym świecie. On miał na tyle szczęścia, że urodził się w rodzinie dość zamożnej, która chroniła go od wszelkiego złego. A może nawet trochę zbyt obsesyjnie. Po pierwsze - wspomniani rodzice nie pozwalali mu praktycznie na nic, co mogłoby robić dziecko. Otrzymał kategoryczny zakaz wychodzenia na dwór oraz, a niech mnie, bawienia się z rówieśnikami. Był odseparowany od wszystkiego co złe i nieczyste. Na szczęśliwe twarzy pozostałych dzieci mógł jedynie patrzyć się zza szyby okna domu bądź tego umieszczonego w samochodzie, ponieważ bądź co bądź, wychodził na dwór jedynie po to, by pół minuty później zająć miejsce w samochodzie i udać się do lekarza na badania, który miał sprawdzić, czy z nim wszystko w porządku... Skoro nigdy nie miał styczności z zarazkami, to wydaje się być to zbędne oraz nieco naciągane, prawda? Powiedz to jego rodzicielom, którzy bardziej brudu nienawidzą osób zakażonych. Gdy raz na jakiś czas dochodziło do tego, że chłopak miał wysypkę czy zwykły kaszel, jego matka natychmiast dzwoniła do przychodni po bezzwłoczne wysłanie do nich jakiegoś doktora. A ci - pracownicy szpitala - myśląc, że zdarzyło się coś strasznego, zrobili jak mówiła. Chłopak do pewnego wieku myślał, że jest to naturalna rzecz w życiu. Do czasu. 
Przyszedł czas, kiedy miał iść do szkoły, ale tego nie zrobił. A przynajmniej nie zrobili tego jego rodziciele. Zamiast tego zatrudnili mu prywatnego nauczyciela, który miał nauczać go w domu (oczywiście przedtem musiał dostarczyć im odpowiednie wyniki badań, by ci wiedzieli, że jest zdrowy i niczym nie mógłby zarazić ich syna). Co rok zmieniali mu się nauczyciele, co rok był starszy, co rok rósł, dowiadywał się nowych rzeczy, co przyczyniło się do powiększenia jego wiedzy. I teraz pada poboczne pytanie - co on tak właściwie robił przez całe życie, zamknięty w czterech kątach? W końcu nie mógł wyjść, ale musiał sobie jakoś urozmaicić czas, prawda? Otóż to, urozmaicał go. Czytając przeróżne książki zakupione mu przez rodziców. Ale jak można się już domyślić, nie były to zwyczajne książki o codziennym życiu jakiegoś człowieka, którego nagle spotyka coś niezwykłego czy o smokach, druidach i goblinach. Była to literatura poważna, bardziej skierowana do osobnika dojrzałego umysłowo lub książki pozwalające mu jeszcze bardziej rozszerzyć horyzonty wiedzy. Podczas tego czasu dowiedział się różnych rzeczy, które przeciętne dziecko w jego wieku powinno dowiedzieć się dopiero za kilak dobrych lat. Jednakże rodzice wpajali mu to, że najważniejsze jest zdrowie fizyczne i umysłowe. Młoda głowa pobierała to więcej nowych rzeczy, przez które zmieniał mu się światopogląd, a nawet wmawiało mu niezbyt dobrych rzeczy. 
Ale wracając do wątku o czasie, kiedy Ambrosij w końcu dowiedział się, że jego życie nie jest naturalne. Gdy sobie to uświadomił, nie winił o to rodziców, ponieważ wiedział, a przynajmniej miał nadzieję, że robili to dla jego dobra. Oczywiście, przeżył lekki szok, że gdyby nie to, to byłby normalnym chłopcem i żyłby jak każdy, nie martwiąc się o czystość, ale przez myśl mu przeszło, że to może nawet lepiej. Wypadałoby wspomnieć, że przez stosunek rodziców co do niego, on nie czuł do nich jakiegokolwiek przywiązania. Nie wiedział, co to jest prawdziwa rodzina ani uczucie bliskości. Widywał się z nimi raz na jakiś czas, chociaż byli niemalże pod nosem. Przez to nawet nie zmartwił się wieścią, że jego własna matka zachorowała na raka.
 

Ciekawostki:
-    Fobie. Chłopak posiada kilka fobii... a może nawet więcej niż kilka. W nie wliczają się fobie takie jak strach przed zwierzętami, zmianami, tłumami, miejscami publicznymi, cudzoziemcami, owadami, a nawet starzeniem. Prócz tego można wymienić jeszcze lęk wysokości, który miał od zawsze. Jednakże charakteryzuje go jeszcze jedna fobia, która ma wpływ na całe jego życie - fobia przed brudem czy infekcjami. Ambrosij panicznie boi się tych rzeczy, starając się, aby wszystko dookoła niego było czyste bądź świeże. Gdy już napotka się z brudem, zaczyna panikować.
-    Alergie. Ma niezliczoną ilość alergii na przeróżne rzeczy. Zaczynając na roztoczach, na widok zakochanych par kończąc. A przynajmniej on tak sądzi. Tak naprawdę wszystkie te fobie i alergie to jedynie jego wymysł, które narodziły się przez czytanie różnych książek na temat chorób, a po tym wmawianie sobie, że i on je posiada.- Ma lekką wadę wzroku. Nie nosi okularów, ale przez cały czas ma je przy sobie na wszelki wypadek. Nie przepada za noszeniem ich na nosie, przez co raz na jakiś czas może potknąć się o coś, co było zupełnie na widoku.   
-    Jeżeli ma coś jeść, to jedynie warzywa i owoce. Nigdy nie włoży do ust jakiegokolwiek mięsa czy fast food'u. Nie dlatego, że dba o życie zwierząt i jest przeciwko zabijaniu ich czy coś w tym stylu. Po prostu jest świadom, że przez jedzenie tego cholesterol może podskoczyć albo można nabawić się jakichś chorób, które w końcu mogą doprowadzić do jego śmierci. 
-    Nienawidzi zwierząt ani nic ich pokroju. Są dla niego obrzydlistwem i niepotrzebnymi pchlarzami, przez które roznoszą się choroby. Jeżeli jest w pomieszczeniu razem z jednym z nich, stara się oddalić jak najdalej.
-    Jest pedantem. Wszystko musi być doskonale posegregowane i mieć swoje własne miejsce. Co za tym idzie, nie akceptuje niczego, co jest asymetryczne.   
-    Od pewnego czasu - a może raczej wydarzenia - nie wierzy w Boga. Lecz nie stał się agnostykiem, a ateistą. Zacięcie dyskutuje w chrześcijanami na temat istnienia tej istoty. Na inne religie patrzy z góry, bardziej ich nie tolerując. 


I want to feel Despair Cleanliness.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
*Tutaj będzie jakiś fajny tekst* (W budowie)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» jakiś fajny tytuł
» Pub pod trzema miotłami
» Proza, poezja, teksty !
» Sonea Hastings
» Pojechane teksty, które mogłeś przegapić!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Danganronpa - Akademia Rozpaczy :: Siedziba Dyrektora :: Identyfikator Uczniowski-
Skocz do: